W edukacji domowej uczniowie zdają egzaminy z całego zakresu materiału na dany rok. Dla niektórych to bułka z masłem, a niektórym włosy się jeżą na samą myśl. Czy naprawdę jest się czego bać? Jak poradzić sobie z przedegzaminacyjnym stresem?
Nadszedł nowy rok szkolny. Jeśli dołączyłeś/aś do uczniów edukacji domowej, to pewnie wiesz o tym, że egzaminy zdaje się z materiału z całego roku. Czyli nie ma wielu kartkówek i sprawdzianów z każdego tematu w podręczniku oddzielnie, tylko zdajesz test z całego materiału naraz. Sporo ludzi robi wielkie oczy, kiedy to słyszy i myśli, że nie dałoby sobie rady. Pytają nas wtedy, czy się nie stresujemy i jak sobie z tym radzimy.
Jestem uczennicą 4 klasy liceum, jestem najstarsza z szóstki rodzeństwa i nikt z nas nigdy nie chodził do szkoły stacjonarnej. Od zerówki uczę się w trybie edukacji domowej i choć na początku tę decyzję podjęli za mnie rodzice, to teraz każdego roku podejmuję ją sama. W sumie zdałam już ponad 80 egzaminów, w tym roku czeka mnie kolejnych 13, wliczając w to maturę. Czy czułam stres przed każdym z tych egzaminów?
Przez wieeeeele lat myślałam, że niczym, ale to niczym się nie stresuję. Może tak się czułam, ponieważ od zawsze jestem w ED, więc to dla mnie coś zupełnie normalnego i naturalnego. Takich rzeczy nikt się nie boi. Oprócz tego wszyscy nauczyciele, których miałam okazję poznać, byli bardzo mili. Nie mieściło mi się w głowie, że miałabym stresować się przed egzaminem, który prowadzili. 😉
Jednak od jakiegoś czasu zaczęłam się zastanawiać. Czy na pewno? Zaczęłam wsłuchiwać się w siebie w dzień egzaminu i zauważyłam, że tak. Stresuję się. Jestem pewna swoich umiejętności, egzamin z materiału z całego roku to dla mnie chleb powszedni i wiem, że nauczyciel nie chce mnie oblać. Nie ma się absolutnie czego bać. A mimo to stresuję się. Dlaczego?
Bo chcę wypaść jak najlepiej.
Nie chodzi o to, że nisko siebie oceniam. Wiem, co potrafię i pamiętam, czego się uczyłam. Chcę pochwalić się przed egzaminatorem swoją wiedzą i miło mi będzie, jeśli doceni mój wysiłek. Dlatego staram się najbardziej jak się da, żeby moje projekty (lub odpowiedzi na pytania) były pełne i wyczerpujące, tak żeby nikt nie mógł się do nich „przyczepić”. 😉
W moim przypadku zauważyłam, że stres łączy się z ekscytacją. Chodzę na zajęcia z tańca i zdarzało mi się występować przed naprawdę sporą widownią. Kiedy przypominam sobie, co czułam przed wejściem na scenę, zauważam bardzo duże podobieństwo do tego, co czuję przed egzaminem. W końcu egzamin ustny to też jakiś rodzaj prezentacji swoich umiejętności. Tylko zamiast tańczyć, opowiadam o funkcjach trygonometrycznych albo ochronie środowiska.
Nie jest to więc stres negatywny. Pomaga mi i motywuje do lepszej, bardziej efektywnej pracy. Na co dzień go nie czuję, ale w dzień egzaminu zachęca mnie do powtórzenia wszystkich informacji i opowiedzenia o projekcie samej sobie jeszcze raz czy dwa, dla pewności, że o niczym nie zapomnę.
Jak jednak sobie z nim radzę, aby mnie nie przytłoczył i nie sprawił, że będę tępo gapić się na nauczyciela, nie mogąc wykrztusić nawet jednego słowa? Wydaję mi się, że w końcu jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. 😛
Jak już mówiłam, w każdej szkole, do której byliśmy dotychczas zapisani, nauczyciele byli bardzo mili i wyrozumiali. Nawet jeśli byli wymagający i lubili szczegółowe odpowiedzi, to nie mieli zamiaru nikogo oblać. Dlatego idąc na egzamin ustny mieliśmy pewność, że nikt nie chce zrobić nam nic złego. To uspokaja i usuwa większą część stresu.
Często też, idąc na egzamin pisemny oraz ustny w ED, uczniowie mają chociaż jako takie pojęcie o pytaniach, które się pojawią. Zależy to od szkoły, do której jesteś zapisany/a, ale wiele z nich udostępnia listę pytań na egzamin ustny albo mówi z jakich książek pojawią się pytania na części pisemnej. Sprawdź, czy w Twojej szkole też tak jest. To sprawi, że będziesz wiedział/a czego się spodziewać, co też ujmuje stresu.
Reszta zależy już od nas samych. A mianowicie: jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Jeśli porządnie się przygotujesz i sumiennie przerobisz zadania, to małe szanse, że nie zdasz. Musiałbyś/abyś spotkać naprawdę wrednego nauczyciela. 😉 W jaki sposób ja przygotowuję się do egzaminu, aby zmniejszyć poziom stresu?
Po pierwsze: planuję zawczasu! Na początku roku, a przynajmniej na początku nauki każdego przedmiotu, planuję sobie co, jak i kiedy. Czyli: jakich materiałów będę używać, w jaki sposób je wykorzystam i ile czasu potrzebuję na ich przerobienie. W skrócie może to wyglądać tak: czego będę używać do nauki geografii? Podręcznika i zeszytu ćwiczeń Nowej Ery. Jak będę ich używać? Będę czytała podręcznik, a z zeszytu rozwiązywała jednie wybrane zadania. Kiedy będę korzystała z wybranych materiałów? Na każdy rozdział poświęcę dwa dni – jeden na czytanie podręcznika, a drugi na czytanie podsumowań rozdziału i rozwiązywanie ćwiczeń. Jeśli nie wiesz jak zabrać się do planowania swojej nauki, przeczytaj ten post, który napisałam w zeszłym roku oraz pobierz darmowy kalendarz na rok szkolny 2023/2024 na tej stronie. Przygotowała go moja Mama, która planuje naukę w ED już od 13 lat. 😉 Jeśli chcesz podejrzeć nasz proces planowania jeszcze dokładniej, przeczytaj poradnik „Dasz sobie radę z PLANOWANIEM”, który znajdziesz o tu.
Po drugie: sumiennie (ale z głową) realizuję swoje plany! Skoro już mam mój plan idealny, to warto by go używać, prawda? Jeśli więc mam robić trzy karty pracy z matematyki dziennie, to mam się tego trzymać. Inaczej mogłabym się obudzić dzień lub dwa dni przed egzaminem i z przerażeniem stwierdzić, że zostało mi jeszcze 15 kart do zrobienia, a nawet nie zaczęłam robić projektu! Ale uwaga!!! Pamiętaj, że każdy ma lepsze i gorsze dni, więc jeśli któregoś dnia nie zrobisz jednej karty pracy, to nie musisz się martwić. Pójdź spać, wyśpij się porządnie, a następnego dnia odrób tę zaległą porcję. Po prostu pamiętaj o tym, że ten egzamin w końcu nadejdzie, a do tego czasu ta karta będzie musiała być zrobiona. Więc używaj swojego planu mądrze – biorąc pod uwagę, że bywają dni lepsze (wręcz mistrzowskie!) i dni gorsze, kiedy nie warto wrzucać na siebie zbyt dużo. Bo jeszcze się złamiesz i wtedy plan wyleci w powietrze.
Oprócz tego – rób wszystko porządnie! Włóż trochę pracy w przygotowania do egzaminu, wtedy nic ani nikt Cię nie zaskoczy. Przygotowując projekt na temat obiegu wody w przyrodzie zawrzyj w nim wszystkie informacje zamieszczone w źródle z którego się uczysz… i jeszcze troszeczkę jeśli się da. 😉 Jeśli na każde z wylosowanych przez nauczyciela pytań odpowiesz pięknymi zdaniami złożonymi, z których każde rozwinie trochę inny aspekt zagadnienia, to nie wyobrażam sobie żebyś miał/a dostać cokolwiek innego niż 100%. Teraz może się to wydawać trudne albo skomplikowane, ale uwierz mi – to się opłaca, a z czasem nabierzesz wprawy. 😉 Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat robienia świetnych projektów na egzaminy ustne – przeczytaj mój post pod tym linkiem.
Po trzecie: powtarzam! Powtarzam, powtarzam, powtarzam. W dniu poprzedzającym egzamin, jak i tym, w którym on się odbywa, przypominam sobie poznane wcześniej wiadomości. Czy to czytając swoje notatki albo podsumowania rozdziałów w podręczniku, czy rozwiązując kilka razy egzamin próbny… Mniejsza z tym, warto wrócić do informacji poznanych zarówno na samym początku jak i na końcu nauki. Przypomnieć je sobie, tym samym utrwalając je na dłużej. Jeśli przygotowujesz projekt albo odpowiedzi na pytania ze znanej sobie listy – odegraj scenkę egzaminu i opowiadaj o tym co przygotowałeś/aś. Możesz mówić do swojej Mamy, Taty, do rodzeństwa albo zamknąć się samemu w pokoju i gadać do ściany (ja robię właśnie w ten sposób 😉 ). I powtarzaj takie opowiadanie do czasu, aż poczujesz się pewnie i nie będziesz musiał/a cały czas spoglądać do swoich notatek. Jeśli mówiąc do siostry lub pluszaka będziesz czuć się swobodnie, to w razie czego na prawdziwym egzaminie możesz wyobrazić sobie, że nauczyciela w ogóle tam nie ma i gadać do wyimaginowanego pluszowego misia. Co tam nauczyciela obchodzi z kim rozmawiasz – ważne, żeby było powiedziane z sensem i pewnością siebie! 😉
Po czwarte: wysypiam się! Wiem, że to brzmi strasznie oklepanie. Sama, kiedy słyszę takie rzeczy, to myślę sobie „ta jasne…”. Dopóki nie napisałam tego posta, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że taki punkt istnieje na mojej liście! Generalnie ja z siostrami lubimy siedzieć do późna – oglądając seriale, filmy, czytając książki (w końcu zaraz zabiją mi ulubionego bohatera!) albo po prostu gadając. O wszystkim. Ale tak się jakoś składa, że zawsze w wieczór przed egzaminem, kiedy już chcemy włączyć kolejny odcinek serialu, któraś z nas mówi „nie no, musimy kończyć, jutro mam egzamin”. I mimo, że żadna z nas nie ma specjalnie ochoty kończyć (kto ma?), to idziemy do łóżek wcześniej niż zazwyczaj i staramy się zasnąć jak najszybciej. Ma to szczególne znaczenie, kiedy egzamin jest przed południem. Pewnie wielu z Was słyszało o uczniach ED, którzy niespecjalnie lubią stawać wcześnie rano. Tak się składa, że jesteśmy jednymi z nich. Jeśli pisemny jest na godzinę 15:00, a ustny na 17:00, to pół biedy. Nawet jeśli zaśpimy, to mamy jeszcze czas na powtórki (patrz punkt trzeci 😉 ). Jeśli jednak pisemny jest na 10:00, a ustny na 8:40… To warto by pójść spać i obudzić się wcześniej. Dzięki temu ominie nas stres związany ze zrywaniem się z łóżka i jedzeniem śniadania w tempie ekspresowym. A może być, że tak jak ja, nie jesteś wstanie nic w siebie wcisnąć zanim nie minie przynajmniej godzina od pobudki. ;P Tak więc: idź spać i śpij najdłużej jak tylko możesz! A potem wstań, zjedz porządne śniadanie, powtórz odpowiedzi na pytania na egzamin ustny i wiedz, że jesteś przygotowany/a najlepiej jak się tylko dało!
To teraz szybka powtórka, żeby nic nie zapomnieć:
- Planuj zawczasu! To naprawdę pomaga!
- Sumiennie (ale z głową) realizuj swoje plany! Każdy ma lepsze i gorsze dni.
- Powtarzaj! To jeszcze nikomu nie zaszkodziło!
- I wyśpij się! Mówię poważnie.
Mam ogrooomną nadzieję, że nie stresujesz się przed egzaminami w edukacji domowej, że masz kochanych nauczycieli i wspaniałą szkołę! Jeśli jednak stres gdzieś tam się czai albo jest to Twój pierwszy rok w ED i nie masz POJĘCIA czego się spodziewać – to mój sprawdzony sposób na minimalny stres przed egzaminem. ;D Życzę Ci powodzenia w zdawaniu, jestem pewna, że DASZ SOBIE RADĘ!!! <3
