Kategorie
Nasze hobby Nauka Pomoce naukowe

Dawne motywy we współczesnej literaturze

UWIELBIAM czytać! Książka to najlepszy prezent jaki istnieje. 😉 W bibliotece mogłabym siedzieć cały rok i wychodzić tylko po to, żeby jeść. Dlatego właśnie projekty z języka polskiego są moimi ulubionymi. Przygotowywanie i opowiadanie o nich to sama przyjemność!

Uwaga, prezentację znajdziesz na samym dole tego wpisu! Jeśli jednak chcesz się dowiedzieć co oznaczają skrótowe informacje przedstawione na slajdach, zapraszam do czytania!

Tegoroczny projekt był bardzo podobny do tego, który przygotowałam rok temu. To dlatego, że ten temat jest naprawdę super! Już mówię o co chodzi: w moim podręczniku z boku strony pojawiają się czasem wytłumaczenia pewnych pojęć takich jak moralitet, ironia, synestezja itd. Lubię wybrać kilka z nich opisujących motywy, czy sposoby w jaki tworzono książki w dawnych czasach, a potem sprawdzać czy pojawiają się również w książkach, które czytam na co dzień. W tym roku wybrałam następujące motywy i techniki:

  1. Lejtmotyw
  2. Inwersja czasowa
  3. Konwencja oniryczna
  4. Aluzja literacka
  5. Autotematyzm
  6. Teatr w teatrze
  7. Neologizm
  8. Symbol
  9. Konwencja fantastyczna
  10. Etyka Conradowska

To teraz czas zobaczyć, co oznacza każdy z nich i gdzie udało mi się je znaleźć!

  1. Lejtmotyw; to przewijający lub powtarzający się przez cały utwór element treści, stylu lub kompozycji dzieła. Wybrałam dwie książki, żeby reprezentowały ten temat. Pierwsza z nich to „Do gwiazd” Brandona Sandersona. Bardzo ważny jest w niej motyw tchórzostwa. Ojciec głównej bohaterki, Spensy, został nazwany tchórzem, a ona się z tym nie zgadza. Dlatego za każdym razem, kiedy ktoś wspomina o tchórzu, tchórzostwie albo jej ojcu, Spensa wchodzi w tryb defensywny i stara się wszystkich przekonać, że ona niczego się nie boi. Druga książka to „Zwiadowcy” Johna Flanagana. Choć tutaj patrzę raczej na całą serię, niż tylko na pierwszy tom. Zwiadowcy to elitarna jednostka zapewniająca bezpieczeństwo i ład w królestwie Araluenu. Ponieważ rzecz się dzieje w średniowieczu, to Zwiadowcy używają koni, a nie na przykład motocykli. I ponieważ konie te są bardzo dobrze wytresowane, a temat bardzo znaczący dla całej historii i wykreowanego świata, to autor chce to wyraźnie podkreślić. Flanagan więc wielokrotnie na przestrzeni całej serii wspominana o wyjątkowej więzi między Zwiadowcą a jego koniem. Uznałam więc, że jest to taki lejtmotyw lejący się przez całą serię. 😉
  2. Inwersja czasowa; to prowadzenie narracji niezgodnie z chronologią wydarzeń; pozwala na rozpoczęcie od końcowego wydarzenia lub mieszanie wydarzeń pochodzących z różnych epok. Tu idealnie pasuje powieść kryminalistyczna Maureen Johnson „Nieodgadniony”. Przeskakujemy między historią Alberta Elinghama, która dzieje się w 1936 r., a historią współczesnej nastolatki imieniem Stevie. Zagadkę kryminalną poznajemy więc z dwóch stron: ludzi, którzy byli jej świadkami oraz uczennicy usiłującej dojść do tego co tak na prawdę się wydarzyło.
  3. Konwencja oniryczna; inaczej oniryzm; to wykorzystanie snu do kreowania rzeczywistości utworu. Tutaj to prościej jest wymienić całe serie, bo pojedynczych książek jest za dużo! Na pierwszym miejscu jest oczywiście „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” Ricka Riordana (w zasadzie można tu mówić o każdej jego serii w której jest coś o mitologii). Ponieważ seria jest bazowana na mitologii greckiej, a sny miały w niej ogromne znaczenie, to nie mogło ich zabraknąć również w tej nowoczesnej adaptacji. Dzięki snom bohaterowie dowiadują się nawet co dzieje się na drugim końcu świata, co z jednej strony dostarcza sporo odpowiedzi, a z drugiej nastręcza jeszcze więcej pytań. Podobnie jest w znanej na całym świecie serii o Harrym Potterze J.K. Rowling. Harry miewa sny o Voldemorcie, dzięki czemu poznaje jego plany.
  4. Aluzja literacka; to obecne w utworze literackim świadome nawiązanie do innego dzieła literackiego, odwołujące się do wiedzy czytelnika. Och, tutaj nie można nie wspomnieć o „Opowieściach z Narnii” C.S. Lewisa! Cały pierwszy tom to jedna wielka aluzja literacka! Bardzo wyraźnie widać w nim nawiązania do Nowego Testamentu i historii Jezusa. Tak jak Jezus pokonał zło oddając swoje życie za każdego z nas, tak Aslan pokonuje Złą Czarownicę oddając życie za Edmunda. Albo taki szczegół jak to, że Piotr i Edmund są nazywani Synami Adama, a Zuzanna oraz Łucja – córkami Ewy. W końcu według Biblii tak właśnie nazywali się pierwsi ludzie – Adam i Ewa! Natomiast jako drugi przykład wybrałam „Zaginione Miasta” Shannon Messenger. Tu aluzja nie jest tak bardzo rozbudowana jak w „Narnii”. Po prostu w kilku miejscach wspomniane są utwory literackie lub ich fragmenty. Na przykład inskrypcja nad wejściem do Wanderling Woods – „Nie każdy błądzi, kto wędruje”, jest bardzo podobna do wersu z piosenki, która pojawiła się we „Władcy Pierścieni”, co zauważa sama główna bohaterka, Sophie.
  5. Autotematyzm; to przedstawienie w utworze aktu jego tworzenia lub ujęte w nim rozważania na jego temat. Tutaj musiałam głębiej zastanowić się nad tym co wybrać, ponieważ powieści przygodowe i fantasy raczej nie wspominają o tym, że były przez kogoś pisane. Jednak „Kroniki Rodu Kane” Ricka Riordana robią to… poniekąd. Autor napisał je w taki sposób, że Sadie i Carter Kane’owie sami opowiadają swoją historię „nagrywając” ją w formie audio, która później niby to została przekazana samemu Riordanowi. Dzięki temu mamy czasem wgląd w to co się działo przy „nagrywaniu” powieści – a to rodzeństwo sobie dogryza, a to kłócą się o to czyja jest teraz kolej na opowiadanie albo po prostu mówią o tym co robi w tym momencie drugie z nich. Na drugiej pozycji mam piękną książkę, która w większości składa się z obrazków namalowanych przez autora. Jest naprawdę cudowna i mądra, i uważam, że każdy powinien ją przeczytać. Jest to „Chłopiec, kret, lis i koń” Charlie’ego Mackesy. Po jednym z rysunków, w trakcie jego tworzenia, przeszedł pies autora, a był to malunek przeznaczony właśnie na stronę, na której kret mówił, że „Największą mrzonką jest przekonanie, że życie powinno być doskonałe”. Widać pupil chciał coś przez to wyrazić, 😉
  6. Teatr w teatrze; wprowadzenie do utworu dramatycznego lub spektaklu sceny z innego dramatu; publiczność ogląda spektakl wewnątrz spektaklu. Zostawmy na chwilę książki, tu idealnie pasuje musical „Król rozrywki” w reżyserii Michaela Gracey’ego (tytuł oryginału – „The Greatest Showman”). Publiczność ogląda historię cyrku stworzonego przez Phineasa Barnuma. Ma szanse śledzić losy artystów, którzy przeciwstawiają się krzywdzącym opiniom otaczającego ich świata, którzy znajdują swój dom na scenie, w świetle reflektorów.
  7. Neologizm; to nowy wyraz lub wyrażenie powstałe zgodnie z normami słowotwórczymi danego języka. Ooo, tak! Uwielbiam neologizmy! Sami u nas w domu często je tworzymy, czasem nawet łączymy polski z angielskim i wychodzą naprawdę śmieszne rzeczy. 😉 Ale wracając do rzeczy: jedną z książek, w której pojawiają się neologizmy jest „Hobbit, czyli tam i z powrotem” J.R.R. Tolkiena. W końcu nawet tytułowy hobbit jest neologizmem! Oprócz tego pojawia się jeszcze inne ciekawe słowo: mathom. Mathom to taka rzecz, która nie ma żadnej wartości, a jednak nie chcemy się jej pozbywać. Dla hobbitów były to na przykład niektóre prezenty urodzinowe. Mathomy często krążyły po okolicy, były przekazywane właśnie w formie prezentów. Drugą książką są wspomniane już „Zaginione Miasta”. Shannon Messenger wymyśliła wiele nowych rzeczy, które potrzebowały nazw, a polscy tłumacze wykonali naprawdę dobrą robotę. W końcu rzeczy takie jak szpiekula lub desery takie jak czekoklejki i ślazowa pianka od razu oddają ich klimat no i brzmią naprawdę ekstra!
  8. Symbol; to motyw lub zespół motywów, który jest znakiem głęboko ukrytych, niejasnych treści; daje możliwość różnych interpretacji. Od czasu kiedy mama wytłumaczyła nam co oznaczała folia, którą Zygzak MacQueen zerwał sobie z karoserii podczas jazdy po lesie, bardzo lubię wyszukiwać różne ukryte wiadomości w filmach. Dlatego też w tym wypadku na warsztat wzięłam dwa filmy, które zna chyba każdy: „Krainę Lodu” oraz „Zaplątanych”. 😉 Jakiś czas temu dowiedziałam się, że rękawiczki w świecie kina oznaczają ukrywanie prawdziwego „ja”. W „Krainie Lodu” widać to idealnie! Elsa chowa swoją moc, a razem z nią prawdziwą siebie, pod rękawiczkami, które później z rozmachem rzuca na wiatr śpiewając swoją popisową piosenkę „Mam tę moc”. Ale, ale! Kto jeszcze nosił rękawiczki i to przez calutki film? Hans! Teraz wszystko nabiera sensu, prawda? To w końcu on okazuje się czarnym charakterem całej historii. Innym symbolem mogą być odbicia w oknie. Elsa, kiedy stanęła przed oknem widziała ludzi w dole, a jej odbicie znajdowało się po prawej stronie. To pokazuje, że ma dobre intencje i troszczy się o swoich poddanych. Kiedy natomiast Hans podszedł do zamarźniętego okna, nie widział w nim nic oprócz siebie, a jego odbicie było po stronie lewej. Ten mały szczegół pokazuje, jak samolubny i niegodny zaufania jest książę. Za to w „Zaplątanych” pięknym symbolem są włosy Roszpunki. Jeśli dokładnie się przyjrzymy, to zauważymy, że Matka Gertruda, jeśli już mówi coś miłego do Roszpunki, to mówi to o jej włosach. Kiedy ją przytula, jej ręce zatrzymują się na włosach. Kiedy klepie Roszpunkę – to po jej włosach. Długie włosy Roszpunki symbolizują tu jej uwięzienie, zależność od Gertrudy. Ale kiedy Julek wyznaje miłość Roszpunce, to odgarnia włosy z jej twarzy, no a finalnie… ścina je na krótko. Dzięki temu widać, że zależy mu na prawdziwej Roszpunce, a nie magicznych właściwościach jej włosów…
  9. Konwencja fantastyczna; czyli wprowadzenie do świata przedstawionego utworu elementów nierealistycznych. Drugi raz pojawiają się tu nam „Zwiadowcy”, jednak tym razem najwyżej dwie pierwsze księgi. Tylko w nich pojawiają się typowo fantastyczne elementy, a mianowicie kalkary i wargale (o, przy okazji mamy kolejne neologizmy). To niebezpieczne, pół-rozumne, stwory, z pomocą których Lord Morgarath chce podbić królestwo Araluenu. Inna seria, która pełna jest fantastycznych istot i przedmiotów to „Zaginione Miasta”. Jeeej! 😉 Elfy, gobliny, chochliki, drzewa Panake… To ledwie mała cząstka!
  10. A na koniec: Etyka Conradowska; to charakterystyczny dla bohaterów Josepha Conrada zespół norm moralnych (wierność wyznawanym zasadom, niezłomność, honor, odwaga). Tutaj Horace Altman ze „Zwiadowców” pasuje ewidentnie. Jest odważny, honorowy i niezłomny, a Kodeks Rycerski to dla niego świętość. Generalnie można by to powiedzieć o prawie każdym protagoniście z tej serii. Zwiadowcy jednak wręcz słynęli ze swoich niekonwencjonalnych metod, więc nie wiem, czy byli aż tak wierni jakimkolwiek zasadom…

Ufff… Koniec! Jeśli udało Ci się to wszystko przeczytać, to wielkie gratulacje! Teraz zapraszam do obejrzenia mojej prezentacji. 😉

Dawne motywy we współczesnej literaturze autorstwa Izabela Cherek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *