Kategorie
Nauka Pomoce naukowe Rysowanie

Podróż liścia do morza

Pamiętasz mój projekt na fizykę o Lacztonie? Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić komiks na geografię, o kolejnych odcinkach rzeki!

Odwieczne pytanie w szkole domowej to: co ja mam zrobić na projekt?! Niestety nie znalazłam jeszcze podręcznika na ten temat, ale wiem, że puszczenie wodzy fantazji (pobiegnie dalej jak nie będziesz ciągnąć za uzdę) i robienie tego co się lubi robić, może prowadzić do fajnego projektu. Ja kocham rysować, więc najczęściej rysuję plakaty, komiksy, obrazki schematyczne i tak dalej, ale projekt to równie dobrze może być układ taneczny (kiedyś zatańczyłam daty), prezentacja, lapbook, film, piosenka, historyjka, pantomima, wyszydełkowany szalik (nie wiem jak, nie pytajcie. Nie umiem szydełkować. Może Ty coś wymyślisz) i wiele, wiele więcej. Niedawno zdawałam geografię i chcę Wam pokazać komiks, który przygotowałam, ale najpierw zachęcam do przeczytania posta 😀 Co poradzę, ciekawy wyszedł. Jeżeli jednak akurat nie masz czasu, to komiks znajdziesz na końcu wpisu 😉

Rzeka dzieli się na trzy odcinki. Takie jakby trzy piętra. Tylko nie zaczynamy budowy takiego „domu” od fundamentów tylko od dachu.

Dach – górny odcinek rzeki – zaczyna się w górach gdzie woda wypływa z podziemnych źródeł. Wartkie strumienie wody śmigają po zboczach chcąc dotrzeć do innych strumyków i ich ziomków, żeby razem stworzyć rzekę. Naprawdę się spieszą. W dodatku nie patrzą pod nogi i rozwalają na swojej drodze tyle ile się da. Uderzają kamieniami o kamienie tworząc obłe otoczaki i żłobią doliny z U-kształtnych w V-kształtne. U-kształtne pozostają po przejściu lodowca – Lodowiec idzie powoli i zachwyca się widokami mówiąc „Uuuuu!!!”. Natomiast górny odcinek rzeki to raczej ostry typ i pędząc przez dolinę, którą wyżłobił lodowiec stara się ukształtować podłoże po swojemu a jak mu się uda, to krzyczy „Victory!!!”. Nazywa się to erozją wgłębną.

Czasami się zdarzy, że odcinek górny rzeki natrafi na twardsze podłoże. Wtedy nie może już go tak szybko wyżłobić, więc przyjmuje wariacką postawę: skacze! Tak się tworzą wodospady! Jednak trzeba pamiętać, że w twardsze podłoże woda wciąż uderza i po jakimś czasie nawet ono się złamie. Następuje erozja wsteczna. Podwyższenie z którego spada wodospad zaczyna się odrywać i cofać swoją krawędź.

No dobra to był dach. Teraz czas na piętro. Piętro – środkowy odcinek rzeki, to miejsce gdzie połączone strumyki już troszkę ochłonęły i zaczęły płynąć z dozwoloną prędkością. Teraz rzeka płynie na szumne tournée i chce zaliczyć jak najwięcej miejscówek. Wymyśliła sobie specjalny rozkład jazdy pod tytułem: meandry. Polega on na wiciu się jak wąż i skręcaniu to w prawo, to w lewo.

Zastanawialiście się kiedyś jak to się dzieje, że takowe meandry (czyli te zakręty rzeki) mają szanse powstać? Dzieje się tak ponieważ woda w korycie odbija się od jednego brzegu do drugiego brzegu, a ponieważ nadal płynie dość szybko to zaczyna podmywać te brzegi tworząc coraz to bardziej zawiłe struktury. Pamiętasz co mówiłam o drążeniu dna koryta w górnym odcinku? No to tutaj, niżej, woda też drąży ale tym razem brzegi. I to się nazywa erozją boczną. Proste, nie?

No dobra ale czasem coś przeszkodzi wodzie wejść w kolejny zakręt. Woda jest zmyślna i po prostu wyżłobi nowe koryto, ale odcięty zakręt nadal przechowuje w sobie wodę. Takie odcięte koryto rzeki nazywa się starorzeczem.

Hmm… Może i rzeka lubi swoje tournée, ale stwierdza, że chce spróbować czegoś więcej. I tu się zaczyna parter – ostatni, dolny odcinek rzeki. Tutaj woda płynie wolno, przygotowując się na coś wielkiego. Ponieważ nie płynie już na łeb na szyję, bagaż, który ze sobą cały czas niosła – piasek, małe kamyki, kawałki liści, papier wyrzucony przez niegrzecznego turystę… to wszystko zaczyna opadać na dno. Tworzą się łachy i wysepki, na których przesiadują sobie ptaki. Gwoli ścisłości: mówiąc „łachy” nie mam na myśli wątpliwej urody ciuchów, ale coś co mi bardziej przypomina „łaty” na rzece. Czyli właśnie takie wystające górki piasku, które usypała woda. W końcu rzeka dociera do ujścia – miejsca gdzie wpływa do morza. Tam to dopiero będzie mogła poszaleć. Dobrze że odpoczęła w dolnym odcinku, to teraz będzie miała dużo siły na zabawę z delfinami :-D.

Tak naprawdę to istnieją dwa możliwe sposoby wpływania rzeki do morza. Ujście deltowe – takie jakie ma na przykład Wisła – polega na tym że rzeka stopniowo zaczyna dzielić się na mniejsze odnogi i wpada do morza. Trochę tak jak Twoja ręka kończy się rozszerzoną dłonią i później palcami. Takie ujście tworzy się, kiedy morze, do którego wpływa rzeka, jest stosunkowo spokojne i nie ma w nim silnych prądów. A drugi typ ujścia to ujście lejkowate, inaczej estuarium, ale ja wolę tę pierwszą nazwę, bo to właśnie tak wygląda. Lejek. W tym przypadku morze wita rzekę bardzo entuzjastycznie. Ma silne prądy, które wychodzą rzece na spotkanie jeszcze zanim ta przyjdzie do niego. Morze rozszerza ujście rzeki tworząc taki właśnie lejek.

Kiedy nasza rzeka wpływa do wielkiego morza, rozpoczyna nowe szalone życie, ale to już historia na osobny projekt. Podsumowując: rzeka dzieli się na trzy odcinki:

  • Odcinek górny, gdzie wody nie jest dużo, ale płynie bardzo szybko. Dominuje erozja wgłębna.
  • Odcinek środkowy, w którym woda jest troszkę wolniejsza, za to tworzy meandry wykorzystując do tego moc erozji bocznej. 😉
  • Odcinek dolny to końcowa część rzeki, w którym woda płynie wolno, wręcz leniwie i następuje dzięki temu akumulacja materiału niesionego przez wodę.

Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam „dom” jakim jest rzeka. W moim projekcie wrzuciłam do wody listek, który płynie przez wszystkie piętra aż do ujścia rzeki. Życzę miłego oglądania komiksu i dużej ilości pomysłów na projekty z każdego przedmiotu! Pa, pa!

3 odpowiedzi na “Podróż liścia do morza”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *